Ratuj mnie!
Nadal od czasu do czasu zdarzyć się może płacz rozpaczliwy, dla którego trudno znaleźć bezpośredni powód. Dziecko płacze, bo chce byś zaraz, natychmiast, się przy nim pojawiła. To dlatego, że jest od nas tak bardzo zależne i bezbronne. Trzeba je wziąć na ręce i delikatnie uspokajać. Nie zawsze uda się je łatwo ukoić - czasem malec musi się po prostu "wypłakać", żeby poczuć się lepiej. Trzeba się wtedy uzbroić w cierpliwość. Na szczęście takie ataki bezbrzeżnego smutku czy strachu będą zdarzać się coraz rzadziej.
Jestem zmęczony...
Maleńkie dziecko chłonie wszystko, co się wokół dzieje - czuje zapach gotującej się zupy, słyszy dźwięki dobiegające z telewizora, widzi powiewającą w oknie firankę. W którymś momencie miara może się przebrać i dziecko zaczyna płakać. Trzeba je wtedy wyciszyć, uspokoić. Przyćmić światło, wyłączyć radio, ściszyć głos, głaskać malca delikatnie, ale nie kołysać.
Dziecko, które dotychczas zasypiało bez trudu, może teraz zacząć walczyć z tobą przed zaśnięciem. To dlatego, że sen oznacza "odpłynięcie" w niebyt, utratę kontaktu z mamą, a dziecko teraz tego kontaktu łaknie coraz bardziej. Chce też poznawać, eksplorować, bawić się, a nie spać. Coraz więcej rzeczy może też malca rozproszyć i dlatego tak ważne jest dbanie o stały rytm dnia i pilnowanie, by wszystko toczyło się utartym trybem. Relaksująca wieczorna kąpiel i masaż sprawią, że dziecku łatwiej będzie pożegnać się z ciekawym dniem. To dobry czas, by wprowadzić zwyczaj wieczornego czytania bajki.